wtorek, 14 marzec 2017 at 12:34 pm.

Uwielbiam fotografię produktową. W przeciwieństwie do wielu moich kolegów i koleżanek z pracy uważam, że taka forma – nie bójmy się tak tego nazwać – sztuki, jest chyba jedną z najciekawszych, ale i najtrudniejszych form z jaką przyszło zmierzyć się każdemu i każdej z nas.

Ukryta magia produktu

Jak sama nazwa wskazuje, fotografia produktowa przedstawia określony produkt. Problem w tym, że odpowiednie ujęcie go jest zadaniem dosyć skomplikowanym. Widziałem prace moich kolegów: produkty sterylne, ukazane w białym (wręcz laboratoryjnym) świetle a na dodatek – fotografowane bez najmniejszych wad i – w wielu przypadkach – w bardzo dużym powiększeniu.

Oczywiście wiem, że w fotografii komercyjnej (a taką niestety jest fotografia produktowa), formę przekazu generuje zapotrzebowanie na daną treść. Jednak osobiście uważam, że rynek po prostu przejadł się tym (czy kogokolwiek do zakupu zachęcają jeszcze zdjęcia produktów, czy raczej ich cena???) i dąży do jakiś zmian.

Jak ja widzę fotografię produktową?

Ok, było trochę narzekania, ale czas coś powiedzieć o sobie… prawda? Dla mnie fotografia produktu to narzędzie, w którym mogę poeksperymentować (oczywiście w ramach nadanych przez Klienta). Samo wprowadzenie przesunięcia w rzucie jest już dużą nowością. Ponadto można postawić na dodatki (od czego są smakowicie wyglądające np propozycje podania produktów spożywczych?). Czasami można też odnieść się do pewnej symboliki, wprowadzając do kompozycji szereg przedmiotów, symbolizujących np. naturalność, zdrowy tryb życia itd.

 

« Jak zwiększyć widoczn… | Strona domowa | Wydrukuj sobie plakat… »



(pole opcjonalne)
(pole opcjonalne)

Moderacja komentarzy w tym serwisie jest aktywna. To oznacza, że twój komentarz nie będzie widoczny na stronie dopóki nie zostanie zaakceptowany przez redaktora.

Zapamiętać informacje o tobie?
Uwaga: Wszystkie znaczniki HTML poza <b> i <i> zostaną usunięte z twojego komentarza. Możesz dodawać linki wpisując po prostu adres URL lub e-mail.